sobota, 23 maja 2015

My happy place

Nie wiem czy już kiedyś o tym wspominałam, ale mam tyle nieopublikowanych prac, że mogłabym nie robić nic przez rok i nawet nikt by nie zauważył ;) A tymczasem robię coś nowego cały czas, a kolejka do publikacji się wydłuża!
Na dzisiejszy poranek znalazłam layout który zrobiłam - sądząc po dacie zrobienia zdjęcia - gdzieś w lutym (chociaż w mojej głowie luty był dopiero niedawno, a tu już prawie czerwiec!). Zrobiłam go i totalnie o nim zapomniałam, a jest fajny, a co! Jest to też taki optymalny scrap na sobotni poranek, bo jest o moim happy place, czyli moim biurku scrapowym. Od czasu tego zdjęcia zdążyłam już urządzić sobie scrapowy kąt w nowym domu, ale biurko nadal w nim rządzi i siedzę przy nim często z kubkiem kawy albo herbaty, dokładnie tak samo jak na LO :)


A jakie jest Wasze happy place?

piątek, 15 maja 2015

Minimalizm jest piękny!

Mimo mody która teraz panuje, w życiu nie jestem minimalistką - nie pozbyłam sie jeszcze wszystkich niepotrzebnych rzeczy z domu, ani nie mam też capsule wardrobe. Za to przy robieniu LOsów i kartek jestem wielką miłośniczką minimalizmu! Nie ma dla mnie nic piękniejszego, niż wyrażanie wiele za pomocą niewielkiej ilości materiału.

Takie są też właśnie moje dzisiejsze kartki - prostota przede wszystkim!







A Wy co wolicie? Przepych czy prostotę?

Miłego dnia!
Anniko

sobota, 9 maja 2015

Kadry codzienności odc.1

Przez ostatnie parę miesięcy zapomniałam, że lubię robić zdjęcia. 

Nie to żebym kiedykolwiek była w tym dobra, ale zawsze lubiłam pstrykać foty zwykłej, szarej codzienności, tak dla siebie, dla wspomnień, dla potomności i dla połechtania własnego poczucia estetyki. Tylko jak tu widzieć piękno w codziennym życiu, kiedy naokoło piętrzą się pudła przeprowadzkowe, a jedyne co robisz to odkurzasz, szorujesz, szlifujesz, składasz, układasz i na koniec jeszcze raz odkurzasz? 
Mimo że przeprowadziliśmy się już ponad miesiąc temu jest jeszcze tyle do zrobienia (i pewnie będzie przez kolejne dwa lata), ale pomyślałam sobie - czy żeby robić zdjęcia muszę mieć czysto, pięknie i najlepiej już z dekoracjami? Przecież robienie zdjęć z życia nie polega na półgodzinnej stylizacji, niech będzie jak jest, ważne jest tylko i wyłącznie to, co wpadnie mi w oko, co chcę uwiecznić. I nie obchodzi mnie, że to tylko taki trend, że to trochę głupie, że kogo obchodzi moje nudne życie. Robię, bo lubię!

Tak więc postanowiłam, że czasami pokażę tu kilka swoich zdjęć, takie "round here", takie "currently" w zdjęciach. Jak ich nikt nie będzie chciał oglądać, to chociaż zostaną w internecie forever, kiedyś na pewno do nich wrócę.





Miłego, inspirującego dnia! i weekendu!

środa, 6 maja 2015

Dziwnie ale pięknie!

Lubię dziwne połączenia kolorystyczne. Boję się ich, ale je lubię. Nie dla każdego róż z beżem, brązem i złotem to jakiś szczyt dziwactwa, ale uwierzcie, dla mnie tak. Ale coś wyszło i nawet mi się podoba i nadal jest moje!
A to wszystko dzięki pomysłowi Ani.


A jak Wam podoba się to połączenie kolorów? Dziwne, czy piękne? :) 

piątek, 1 maja 2015

Przeczytane/obejrzane - kwiecień


Maj, maj, maj! Tak długo na niego czekałam i w końcu jest! A wraz z nim moje przeczytane książki i obejrzane filmy zeszłego miesiąca.

PRZECZYTANE
Jakoś bez szału w kwietniu... wiem, że przecież nie zawsze można czytać same książki z wysokiej półki, ale jestem jednak trochę rozczarowana. W maju musze wziąć się za coś lepszego!

Paaseitjes zoeken in het AMC - Anne Tel *****
W wolnym tłumaczeniu: "Szukanie wielkanocnych jajeczek w Akademickim Centrum Medycznym" (po polsku niestety nie ma, po angielsku dopiero wychodzi (Looking for Easter Eggs) Tak właśnie. Bo to książka o trudnym procesie in-vitro, opowiadana w formie pamiętnika przez kobietę, która myślała, że ma wszystko, a jej największe marzenie, to o dziecku, nie może się spełnić. Bardzo mnie ta książa wzruszyła! 5/5

Because of Mr. Terupt - Rob Buyea ***
Sięgnęłam po tę krótką książkę, bo lubię kiedy bohaterami są dzieci, a tutaj całą historię opowiada ich kilkoro, każde ze swojej perspektywy, każde swoim językiem. A mówią o swoim nowym nauczycielu, panie Terrupcie, który zmienia ich pogląd na świat i pokazuje, że można się uczyć i przy okazji świetnie bawić. Prosto napisane, króciutkie rozdziały, łyka się w dwie godziny, jest miło i jest też dramatyczny wątek, ale jakieś to wszystko takie letnie... to jednak książka o dzieciach skierowana do dzieci. 3/5

The Girl On The Train - Paula Hawkins ***
Naczytałam się o tym thrillerze tyle, że musiałam go mieć. Porównywano go do Zaginionej dziewczyny, do filmów Hitchcocka, do książek Agathy Christie. Zaczęło się ciekawie, tytułowa dziewczyna z pociągu podejrzewa, że coś stało się z kobietą, którą zazwyczaj widywała przez okno, a która nagle zaginęła. Ale zakończenie mnie w ogóle nie zaskoczyło, ostatnie strony dłużyły mi się niemiłosiernie. Szkoda! 3/5

Samotny Dom (Peril at End House) - Agatha Christie ***
Christie mogę czytać zawsze i wszędzie, do tego kojarzy mi się z wakacyjnym wylegiwaniem się na balkonie z książką ;) Niedawno ściągnęłam sobie całą masę audiobooków tej autorki, więc teraz pomiędzy papierowymi książkami wrzucam sobie czasem na ruszt zaufaną Agathę. "Samotny Dom" nie porwał mnie niestety, chociaż zakończenie było jak zawsze niespodzianką i to całkiem dobrze skonstruowaną. 3/5

I nie było już nikogo (And Then There Were None) - Agatha Christie ****
To jest mój ulubiony typ książek kryminalnych - "Jeden dom, dziesięć osób. Kto zabija?" A zabija oczywiście ten najmniej podejrzany. Krótka, treściwa opowieść, gdzie nic nie dzieje się bez powodu. Przesłuchałam w sumie w jeden wieczór i doszłam do wniosku, że to jedna z moich ulubionych książek Christie. 4/5


OBEJRZANE
W tym miesiącu oglądałam niezbyt ambitne produkcje, przyznaję... trzy bajki? Musicie mi wybaczyć, tak wyszło.

Pingwiny z Madagaskaru *
Madagaskar to jeden z moich ulubionych fimów animowanych, a pingwiny są - wiadomo - głupio-śmieszne. Ale sorry, Pingwiny z Madagaskaru są w 90% głupie i tylko w 10% śmieszne. Nie ma co więcej gadać, nie polecam. 1/5

Paddington ***
W porównaniu do Pingwinów z Madagaskaru, film Paddington jest mądry, ciepły i nawet śmieszny. Misia Paddingtona wcześniej nie znałam, ale spodobał mi się. Chyba lubię takie animowano-fabularne filmy (chyba, bo rzadko oglądam i trudno mi stwierdzić). 3/5

101 Dalmatyńczyków (1961) ***
Czasami lubimy sobie z Chrisem obejrzeć jakiś Disneyowski klasyk, taki jeszcze bez nowych efektów i podkolorowania, z głosami gwiazd z dawnych lat. Całkowita odmiana, wręcz powiew świeżości, w porównaniu do dzisiejszych filmów animowanych, głośnych, mega kolorowych i zazwyczaj głupich. Ale mimo wszystko 101 Dalmatyńczyków nie chwyciło mnie za serce. 3/5

Drugi Hotel Marigold ****
Zanim jeszcze obejrzałam ten film wiedziałam, że go pokocham, bo już pierwsza część skradła moje serce. Ci aktorzy, te kolory, muzyka, Indie i oczywiście ogólny przekaz ten całej historii - wyśmienite. Co prawda w kinie byliśmy jedynymi trzydziestolatkami, resztę stanowili seniorzy dla których, czy raczej o których, jest ten film, ale nie ważne! Mnie się bardzo podobał i obejrzę jeszcze nawet Szesnasty Hotel Marigold! 4/5


A co Wy obejrzeliście i przeczytaliście w kwietniu? Dajcie znać w komentarzu!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...