poniedziałek, 29 czerwca 2015

Przeczytane/obejrzane - czerwiec



Ten miesiąc był totalnie niezwykły i nieobliczalny, bo spędziłam go na szalonych wakacjach objazdowych po USA i nie wiedziałam, czy cokolwiek obejrzę albo przeczytam. Ale udało się! Znalazłam czas, żeby pójść do kina 4 razy, a podczas naszej 7000-kilometrowej wyprawy samochodem bez problemu wysłuchaliśmy dwóch audiobooków.

PRZECZYTANE
Bardzo dokładnie wybierałam audiobooki, które ze sobą zabiorę w podróż, nic więc dziwnego, że w tym miesiącu obie książki były świetne!

An Astronaut's Guide to Life on Earth - Chris Hadfield ****
Chris Hadfield to naprawdę niesamowity czlłowiek. W wieku 9 lat postanowił, że zostanie astronautą i zamiast marzyć i bujać w obłokach wziął sprawy w swoje ręce i od tego momentu przy podejmowaniu każdej decyzji zadawał sobie: co zrobiłby prawdziwy astronauta? Jego determinacja, ambicja i ciężka praca opłaciły się, a on w książce opowiada nie tylko o tym jak wygląda praca astronauty od kuchni, ale też czego nauczyły go te lata przygotowań i dni spędzone poza Ziemią. Polecam szczególnie tym z Was, którzy lubią motywacyjne historie ludzi, którzy odnieśli sukces. 4/5

Landline - Rainbow Rowell *****
Przeczytałam wszystkie książki tej autorki i przyznaję, że jej pozycje dla dorosłych podobają mi się o wiele bardziej, niż te dla młodzieży (chociaż większość jej fanów zlinczowałaby mnie za takie stwierdzenie). Nie będę tu pisać o czym dokładnie jest historia, bo sama nie wiedziałam i cieszę się, że nie wiedziałam. Mogę Wam tylko napisać, że książka jest o związkach, ma element magiczny, na którym oparta jest cała historia i właśnie dzięki niemu jest ona taka nietuzinkowa, a poza tym główna bohaterka nazywa się Georgie McCool, więc... :) Z przyjemnością dodaję do moich ulubionych! 5/5


OBEJRZANE
Podczas naszej wyprawy nie mogliśmy się oprzeć zobaczeniu filmów, które normalnie przyszłyby do nas trochę później...

Agentka (Spy) ****
Ten film obejrzałam w nietypowej oprawie. Wyobraźcie sobie gorący letni wieczór z pięknym różowym niebem, a Wy siedzicie w aucie, fotel w pozycji leżącej, nogi na desce rozdzielczej, cola i hot dog w ręce i patrzycie na 24-metrowej wysokości ekran, a dźwięk dochodzi z radia samochodowego. Zdecydowanie najlepsze kino w jakim byłam :) Co do filmu - nie jest najwyższych lotów, wiadomo, ale bardzo mi się podobał, bo był naprawdę śmieszny, a Melissa McCarthy jest w nim jak zawsze świetna. Polecam! 4/5

W głowie się nie mieści (Inside Out) ****
Czekałam na ten film od wielu miesięcy i doczekałam się w sumie wcześniej niż myślałam, bo w USA premiera przypadła na 19 czerwca. Cały pomysł, żeby pokazać co dzieje się w ludzkim umyśle i spersonifikować uczucia jest naprawdę świetny, animacja jak zwykle super, jedyne co mnie zdziwiło, to fakt, że film jest o wiele mniej śmieszny niż spodziewałam się po reklamach. Jest wręcz smutny! ;) Obejrzyjcie! 4/5

Wiek Adaline (The Age of Adaline) *****
Na ten film też czekałam od dobrych paru miesięcy i wiedziałam, że będzie piękny. Nie zawiodłam się! Trochę magiczny, trochę smutny i bardzo zapadający w pamięć. Przypomniał mi trochę Benjamina Buttona. A na Blake Lively, która gra główną postać, mogłabym patrzeć bez końca, niesamowicie trafny wybór castingowy do tego filmu! 5/5

Ted 2 *
Moja amerykańska przygoda z filmami była bardzo udana, aż do ostatniego dnia, kiedy postanowiliśmy zobaczyć Teda. Nie spodziewałam się po nim zbyt wiele, ale był jeszcze bardziej lamerski i absurdalnie głupi niż myślałam. Ale może jestem jedyna w swojej opinii, bo patrząc na gwiazdy które zgodziły się na udział w tym filmie, coś musi w nim być... w każdym razie jest to coś, czego ja nie widzę. 1/5

A co Wy przeczytaliście i obejrzeliście w czerwcu? Podzielicie się ze mną czymś fajnym? :)

czwartek, 25 czerwca 2015

3 dowody na...

Hej!
Dzisiaj chciałam Wam pokazać dowód na to, że nie wszystkie moje prace są takie clean, a już na pewno nie simple ;)

Dowód numer jeden: niby spójna kolorystyka, ale rozgardiasz ewidentny.





Dowód numer dwa: miks kolorów i technik, a nawet kwiatowy wzór(!).




Dowód numer trzy: totalny chaos, sodoma i gomora, apokalipsa kolorystyczna.





Widzicie, potrafię! ;)

Która kartka najbardziej Wam się podoba?

poniedziałek, 22 czerwca 2015

O wdzięczności


Mam taką znajomą, która przeszła wiele w swoim życiu. Śmierć rodziców w dzieciństwie, toksyczne związki, napad na ulicy w biały dzień, poronienie... aż trudno uwierzyć, że tyle nieszczęścia może się zdarzyć jedej kruchej kobiecie przez 32 lata jej życia. Ale ona nie żyje przeszłością, co więcej, jest jedną z najbardziej pozytywnych osób jakie znam. Jak ona to robi? Praktykuje wdzięczność. Jest wdzięczna za każdy nowy dzień, za teraźniejszy, w końcu normalny związek, za zdrowe dziecko, za każde dobre słowo - i wszystko to wyraża codziennie słowami i gestami.
Ja też próbuję, szczególnie że mam za co dziękować, bo moje życie jest piękne, bez większych zakrętów i tragedii.
I napiszę Wam za co jestem wdzięczna, bo to trzeba powiedzieć na głos!

A więc jestem wdzięczna...

- za to, że spotkałam na swojej drodze takiego faceta jak Chris - nikt inny mnie tak nigdy nie wspierał, nie podkręcał do działania i nie kochał (i nieważne, że nikt mnie też tak nigdy nie wkurzał jak on :D);
- za to, że moja rodzina jest zawsze blisko, mimo że tak daleko;
- za wszystkich przyjaciół i znajomych, ludzi z którymi mogę być sobą;
- za to, że miałam szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo i za to, że przypadło ono na lata 80 i 90, kiedy największym szczęściem był trzepak, Bravo, złote myśli i tamagotchi. Taka szkoda, że moje dzieci nie zaznają życia bez komputerów, smartfonów i Justina Biebera.
- za to, że trafiłam do Holandii - i to wcale nie tak, że nie kocham Polski, bo kocham! Ale to Holandia zachwyca mnie każdego dnia swoją magią i prostotą. Przyjedźcie, a zrozumiecie!
- za to, że mieszkam nad morzem - tyle lat przejeżdżałam co wakacje 350 kilometrów, żeby poleżeć na plaży i nawet nie marzyłam, że kiedyś będę mieszkać nad morzem;
- za mój nowy dom - bo nigdy nawet nie śniłam, że będę miała swój własny kąt, a mam o wiele więcej. I w końcu mam swój własny ogródek! No dobra, na razie to dopiero kupa piachu i półmetrowe chwasty, ale już wyobrażam sobie jak pielęgnuję róże podśpiewując ;)
- za to, że mam dwie ręce, pełną lodówkę, portfel który nie świeci pustkami i nieograniczony dostęp do wody. Nie wszyscy mają takie szczęście.
- za muzykę! Nie wyobrażam sobie życia bez niej.
- za możliwość podróżowania - czy to Bali, czy drugi koniec mojego własnego miasta - jak dobrze po prostu móc - finansowo, czasowo i fizycznie - wyjechać;
- za zieloną wiosnę, słoneczne lato, złotą jesień i błotnistą zimę;
- za wszechobecne w naszych czasach, darmowe WiFi;
- za to, że mogę pracować w domu - i mimo wszystko spotykać tylu niesamowitych ludzi!
- za kolory! - bo dają mi energię do działania;
- za wszystko o smaku malinowym ;)
- za to, że rodzice nauczyli mnie jeździć na rowerze kiedy byłam dzieckiem. Jak ja bym przeżyła w Holandii?!;
- za książki - bez książek życie byłoby tak cholernie nudne!;
- za każdą rozmowę i każdy uśmiech skierowany w moją stronę;
- za ciepłe noce o zapachu ogniska;
- i za tego bloga i wszystkich, którzy tu przychodzą i mówią mi miłe rzeczy ;) Dziękuję!

A za co Wy jesteście wdzięczni? Podzielicie się ze mną jakąś jedną rzeczą? :)

Ściskam,
Anniko

czwartek, 18 czerwca 2015

Chorągiewki!

Czasami, kiedy chcę pokazać dwie prace w jednym poście szukam takich, które mają ze sobą coś wspólnego. Dwie dziesiejsze kartki łączy moja miłość do chorągiewek - a szczególnie tych ze starego jak świat papieru CraftHouse. Jak dla mnie najpiękniejsze! Często pojawiają się w moich kartkach, na przykład tych dwóch ostatnich:



Czy chorągiewki to też Wasz ulubiony dodatek do kartek? :)

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Kadry codzienności odc. 2

Dzień dobry!
Dzisiaj kolejna porcja zdjęć codzienności (pierwsza tutaj). Ot, takie luźne kadry, bez zbędnych słów, na miły początek tygodnia.


Miłego dnia!
Anniko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...