środa, 4 maja 2016

Przegląd kwietnia


Czy jest tu ktoś, kto nie lubi maja? Wątpię! Ja tam się bardzo cieszę, że w końcu przyszedł, szczególnie że pogoda zapowiada się świetna!
Ale co ja tu o maju, kwiecień był! A w kwietniu dużo zwiedzania z rodziną, która do mnie przyjechała i wiele fajnych chwil, także tych na czytanie i oglądanie :)


KSIĄŻKI

The Diver's Clothes Lie Empty - Vendela Vida ****
Kobieta jedzie do Maroka, gdzie od razu pierwszego jej plecak z dokumentami zostaje skradziony. Przez splot różnych dziwnych wypadków kolejne dni w Casablance spędza posługując się tożsamością innej kobiety i przydarzają jej się same ciekawe rzeczy. Krótka, trochę dziwaczna, ale oryginalna książka. Jedyne co mnie irytowało to narracja w drugiej osobie - no kto tak robi?! 4/5

Małe życie (A Little Life) - Hanya Yanagihara ******
Na okładce powinno być napisane: TA KSIĄŻKA ZMIENI TWOJE ŻYCIE. Mnie zajęło dość długo, żeby ją przeczytać, ale ma 720 stron i dotyka tematów, nad którymi czasami trzeba się na chwilę zatrzymać. Jest to niby zapis życia czerech mężczyzn, najpierw kolegów ze studiów, a potem przyjaciół w różnych kombinacjach i skomplikowanych relacjach. Tak naprawdę jednak ksiąka jest o jednym z nich i jego bardzo podłym dzieciństwie, które w późniejszym czasie ma wpływ na niego fizycznie i psychicznie. Yanagihara opisuje wszystkie okropne sytuacje i wydarzenia tak pięknie, a jednocześnie "z mięsem na wierzchu", że ciary przechodzą po plecach. Książki takie jak ta sprawiają, że mam ochotę od nowa rozdać gwiazdki wszystkiemu, co do tej pory czytałam, po prostu nie mieści się w moim systemie oceniania, więc dostaje 6/5!

Powiedz wilkom, że jestem w domu (Tell the Wolves I'm Home) - Carol Rifka Brunt ***
Zauważyłam w internecie, że w Polsce ta książka jest teraz bardzo popularna, a u mnie czekała na swoją kolej już bardzo długo, więc sięgnęłam w końcu po nią i... bardzo mnie zmęczyła, nie wiem nawet czemu. To niby ładna historia, zapis żałoby po stracie kogoś bliskiego, ale do mnie nie trafiła, nie mogłam się utożsamić z bohaterką. 3/5

Sztuka słyszenia bicia serca (The Art of Hearing Hearbeats) - Jan-Philipp Sendker ****
Okej, moje pierwsze skojarzenia: Paulo Coelho i Regina Brett w jednym, taka uduchowiona bajeczka o tym jak to miłość wygrywa ze wszystkim. Ale historia sama w sobie jest ciekawie wymyślona, na końcu nawet można się zdziwić. Tylko to tłumaczenie polskie... brrr. Książka z 2002 roku została przetłumaczona na język tak okrutnie nienowoczesny, że serce boli. 4/5

Wybacz mi, Leonardzie (Forgive Me, Leonard Peacock) - Matthew Quick ****
Uwielbiam YA z młodymi gniewnymi, a ten z książki Quicka (notbene autora Poradnika pozytywnego myślenia) chce zabić swojego kolegę ze szkoły, a potem siebie. Najpierw jednak spotyka się z osobami, które coś dla niego znaczą, żeby się pożegnać i zaczyna wątpić w swoje plany... fajnie, lekko, trochę sarkastycznie napisana. 4/5


FILMY

Brooklyn ****
Ładny film o dziewczynie z Irlandii, która w latach 50. wyrusza na podbój Nowego Jorku. No, może niekoniecznie na podbój, bo jest naiwną i bojaźliwą dziewczyną, ale powoli uczy się życia na emigracji i spotyka ją miłosta lub dwie... bo tak naprawdę to kolejny film o miłości, może tylko trochę bardziej baśniowy ze względu na kostiumy i zdjęcia. 4/5

Batman v Superman ***
Nie wiem w sumie co mnie naszło, żeby zobaczyć ten film, ale powiedzmy, że Henry Cavill wynagrodził mi chociaż połowę cierpienia. Nie podobały mi się zwyczajowe, sztampowe szantaże i bijatyki, natomiast odpowiada mi mroczna atmosfera tego filmu. 3/5

Demolition ****
Po pierwsze Jake Gyllenhall. Gra tu faceta, który po stracie żony dochodzi do wniosku że nigdy jej nie kochał i na wszelkie sposoby próbuje unicestwić cokolwiek co przypomina mu o małżeństwie (łącznie z wjechaniem buldożerem do domu). Po drugie od razu czuć, że to ten sam reżyser, który zrobił film Dzika Droga. Są więc świetne ujęcia, dobra muzyka i nietuzinkowe zagrania. Bardzo polecam! 4/5


SERIALE

Blef (The Catch
Przyjemny, lekki serial o pani detektyw, która zakochała się w oszuście, a teraz musi go ścigać. Historia oczywiście znana z niejednego filmu, ale nakręcona za to ciekawie i dynamicznie. Kolejne dziecko Shondy Rhimes (tej od Chirurgów albo Sposobu na morderstwo), co widać, słychać i czuć. Plus dla Mireille Enos, która w Dochodzeniu była zaniedbana i nieciekawa, a tutaj powala urodą.


CIEKAWE LINKI

Jeśli Wam też czasami wpadają do herbaty torebki razem ze sznurkiem i etykietką, to jest na to sposób!

W holenderskim Rijksmuseum można podziwiać piękne "tańczące" lampy, zobaczcie sami tu.

Ostatnio znalazłam też ciekawą stronę z hasłami do WIFI na różnych lotniskach na świecie. Przydatne!

Jakim angielskim mówisz? Ten test powie Ci nie tylko jaką odmianą języka się posługujesz, ale też skąd prawdopodobnie jesteś. (Ja jestem ponoć Holenderką, co się w pewnym sensie zgadza ;)

Mam w ulubionych od paru lat, ale dopiero teraz się dzielę: IKEA HACKERS, czyli jak z mebli z Ikei zrobić coś ciekawego i nietuzinkowego.

I jeszcze coś jedzeniowego - oczywiście musi być! Jeśli tak jak ja uwielbiacie musztardę, co powiecie na własnej roboty musztardy smakowe?


PLANY NA MAJ:

Moje kwietniowe plany udały się tylko połowicznie, bo spędziłam dużo czasu z rodziną na robieniu fajnych rzeczy, ale w maj wchodzę z pełnym powerem!
- zrobić wakacyjny mini album - zanim totalnie wylecą mi z głowy wszystkie historyjki z trasy;
- korzystać ze świetnej pogody - na pewno będzie jakiś grill i wycieczki rowerowe :)
- dobrze bawić się samej - mój Chris leci w połowie miesiąca na konferencję, więc mam tydzień dla siebie, więc planuję dużo książek, filmów, sprzątania i scrapbookingu!
- przemyśleć przyszłość bloga - bo ostatnio coraz częściej chodzi mi po głowie jakaś zmiana. Zobaczymy co wymyślę!


A co Wy obejrzeliście/przeczytaliście w kwietniu? Jakie plny na maj? Dajcie znać!

Ściskam,
Anniko


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Indiańskie trendy na kartce

Może to wpływ mojej ostatniej podróży do USA, gdzie spędziłam trochę czasu tułając się po okolicach rezerwatu Indian Navajo, ale bardzo bardzo przypadł mi do gustu ostatni trend z dekoracjami indiańskimi - zarówno w domu, jak i w scrapowych rzeczach. Stąd też moja kartka na ostatnią mapkę w The Scrappy Sketches wyszła taka jakaś indiańska :)




Podoba Wam się ten trend/styl?

Pozdrawiam,
Anniko

sobota, 2 kwietnia 2016

Przegląd marca



Marzec... co za miesiąc! Trzy jego tygodnie spędziłam w ciągłej podróży, której nie zapomnę jeszcze długo... łapałam kalifornijskie słońce, podziwiałam kaniony, odkrywałam nowe potrawy, poznawałam nowych ludzi i, o dziwo, obejrzałam masę filmów! Z książkami nie poszło mi tak dobrze, ale kto ma czas na czytanie, kiedy przed oczami takie widoki... ;)


KSIĄŻKI

The Dead Mountaineer's Inn: One More Last Rite for the Detective Genre - Arkady Strugatsky, Boris Strugatsky ***Słuchaliśmy tej książki w samochodzie w naszej podróży po USA. Zaczęło się super - jakbym wkroczyła nagle do świata Agathy Christie. Ludzie uwięzieni w jednym domu, morderstwo, tajemnica... ale przy końcu zaczęło dziać się coś dziwnego. Wilkołaki, przybysze z innej planety? O co chodzi? Dopiero wtedy przeczytałam na portalu książkowym, że autorzy tej książki są znani z literatury sci-fi ;) A tak się dobrze zapowiadało! 3/5

How Not To Travel The World - Adventures of a Diaster-Prone Backpacker - Lauren Juliff ****
Jakiś czas temu odkryłam blog podróżniczy Lauren Juliff, która kilka lat temu rzuciła pracę i wybrała się w samotną podróż po świecie. Bardzo chciałam przeczytać jej książkę i nawet się nie spodziewałam, że będzie aż tak dobra! Nie dość, że Lauren zdarzają się zawsze w podróży niesamowite przygody (żeby nie powiedzieć, że ma po prostu pecha), to jeszcze potrafi opisać je z polotem i wielką dawką humoru. Cieszę się, że wzięłam tę książkę ze sobą na wakacje! 4/5


FILMY

Pokój (Room) *****
Na ten film czekałam przez wiele miesięcy i poszłam do kina w dzień premiery. W styczniu pisałam Wam jak bardzo podobała mi się książka i powiem Wam, że film jest równie dobry! Dla mnie absolutną gwiazdą filmu jest uroczy Jacob Tremblay, który gra głównego bohatera i który zrobił furorę na ostatnich Oskarach. 5/5

The Big Short ***
Jeden z oskarowych filmów, których wcześniej nie udało mi się zobaczyć - ale nadrobiłam to w czasie kilkunastogodzinnego lotu! Mimo, że tematyka tego filmu (kryzys gospodarczy w USA) jest mi obca, to twórcy zadbali o takich ignorantów jak ja, stosując takie triki jak np. rysunki na ekranie, albo celebryci, którzy zwracając się bezpośrednio do widza tłumaczą zawiłości finansów. Fajnie zrobione, ale nadal jednak skomplikowane. 3/5

Eddie zwany orłem (Eddie the Eagle) ****
Nie, wbrew pozorom to nie film rysunkowy, tylko prawdziwa historia ambitnego chłopaka z Wielkiej Brytanii, który postanawia zostać skoczkiem narciarskim i olimpijczykiem. Śmiałam się z całą salą z nieudolności, a zarazem podziwiałam niezłomność charakteru głównego bohatera. Do tego wszystko podane jest w typowym dla brytyjskich filmów "ulicznym" stylu. 4/5

Grimsby (The Brothers Grimsby) ***
Odhaczając zeszłomiesięczny cel, pojechaliśmy znowu do kina samochodowego. Niestety, pogoda i atmosfera nie ta sama co w Tulsie, no i filmy też średnie. Grimsby to opowieść o angielskim chuliganie, który jedzie na poszukiwania swojego brata, agenta brytyjskiego wywiadu. Opowieść, dodam jeszcze, totalnie absurdalna, ale przecież scenariusz napisał Sacha Baron Cohen, czyli sławny Borat, Ali G i Bruno. Pośmialiśmy się z niewybrednych żartów, ale wysokich lotów kinematografia to nie jest. 3/5

Londyn w ogniu (London Has Fallen) *
To był drugi film tego wieczora w kinie samochodowym i niestety, tak od jego połowy, bardziej interesowało mnie odparowywanie szyby w samochodzie niż film ;) Chciałam na niego iść, bo uwielbiam jak coś się wali i pali, a tu przecież miała nastąpić zagłada Londynu! Ale Gerard Butler jest tak zamulający, a cały film tak banalny i przewidywalny, że nie wiem po co jeszcze się takie robi... 1/5

Whiskey Tango Foxtrot ****
Ten film widziałam w jeszcze ciekawszych warunkach: w kinie z wielkimi, rozkładanymi kanapami! A film zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Lubię Tinę Fey, ale spodziewam się po niej zazwyczaj niewybrednych żartów, a tutaj wszystko - humor, dramat, historia miłosna i przyjaźń - jest w dobrych proporcjach. Jeszcze długo po wyjściu z kina myślałam o tym filmie, daje dużo do myślenia. 4/5

33 ***
Kolejny film, którego sama bym nie obejrzała, ale nudziło mi się w samolocie... Jest to historia 33 górników z Chile, którzy na 69 dni zostali uwięzieni w kopalni. Historia prawdziwa zresztą, może ktoś z Was pamięta to wydarzenie z 2010 roku. Mnie ten temat jest w jakiś sposób bliski, bo przez 24 lata mieszkania w Zagłębiu Miedziowym wiem co to tąpnięcia, górnicze akcje ratunkowe i powiększający się krąg znajomych, którzy zginęli pod ziemią. Film jest dramatyczny, czasami aż za bardzo, ale oczywiście wszystko kończy się dobrze. 3/5


SERIAL

Przyznaję, że ten serial skończyłam oglądać już jakiś czas temu, ale nie wierzę, że jeszcze o nim nie pisałam! Z zupełnie niezrozumiałych przyczyn zakończył się po pierwszym sezonie, a dla mnie to absolutnie jeden z najlepszych seriali jakie kiedykolwiek widziałam. Główna bohaterka, poharatana przez przeszłość utalentowana tancerka, zostaje zauważona przez prestiżową szkołę baletową i przekonuje się o tym jaki ten świat profesjonalnego tańca jest popieprzony... wszystko jest pokazane bardzo naturalistycznie, bez owijania w bawełnę, a do tego okraszone piękną muzyką i tańcem. Odcinków jest tylko osiem - i są totalnie warte ośmiu godzin Waszego czasu :) 5/5


CIEKAWE LINKI

Wczoraj wieczorem upiekłam brownies z awokado z tego przepisu i są boskie, a do tego zdrowe zdrowsze.

Widzieliście już Lay Bag? Fajnie byłoby wziąć na plażę mały pakunek, który w trzy sekundy zamienia się w wielki, miękki materac. Prawie jak hamak!

Dla wszystkich książkomaniaków - taka poduszka by nam się przydała!


Dekoracja ściany z sukulentów - mam ochotę zrobić coś podobnego.

A propos dekoracji domu - widzieliście już mój wpis o korkowej mapie USA?

I jeszcze wracając do jedzenia - ten pastelowy "chocolate bark" (łamanka czekoladowa) wygląda cudnie!


CELE NA KWIECIEŃ

Mogę powiedzieć, że marcowe cele zostały spełnione, więc czas zaplanować coś na kolejny miesiąc!

- wrócić na siłownię - przez mój wyjazd, a teraz chorobę, nie byłam na siłowni już 4 tygodnie... jak tylko się wykuruję wracam z podwojoną siłą!
- przeznaczyć więcej czasu na książki - muszę nadgonić moje wyzwanie!
- oddać niepotrzebne rzeczy - mam trochę torebek, ciuchów, butów i książek, z którymi rozstanę się w tym miesiącu na dobre.
- zrobić album z wakacji - czym szybciej tym lepiej, póki coś jeszcze pamiętam ;)


To tyle! Mam nadzieję, że zostaliście do końca i zostawicie komentarz. Dzięki za odwiedziny!

Anniko

środa, 23 marca 2016

Korek i drewno

Ani korek, ani drewno nie są codziennymi dodatkami w moich pracach i może dlatego kiedy już w końcu ich użyję, przypominam sobie jakie są fajne ;)
Dzisiaj mam dwie dość nowe prace z tymi właśnie dodatkami:








A jak to jest u Was z korkiem i drewnem? Często po nie sięgacie?

Pozdrawiam,
Anniko

piątek, 18 marca 2016

BULLET JOURNAL, czyli mój sposób na organizację czasu



Hej!
Każdy kto mnie zna wie, że uwielbiam planować, a listy rzeczy do zrobienia spisuję codziennie. Wszystkie strony mojego kalendarza były zawsze zaklejone setkami karteczek z notatkami, bo nic mi się tam nie mieściło! Szukałam prostego rozwiązania i kiedy je znalazłam, nie mogłam uwierzyć, że może być takie proste... a rozwiązaniem tym okazał się być bullet journal. Dzisiaj trochę Wam o nim opowiem :)

CZYM JEST BULLET JOURNAL?
To notes, w którym wszystko masz w jednym miejscu - kalendarz, listy rzeczy do zrobienia, rysunki, zapiski z wykładów, pomysły na nowe posty blogowe, spisane cele, przepisy... W kalendarzu, który kupiłaś w Empiku albo zamówiłaś przez internet nie ma na to miejsca z jednej prostej przyczyny - jest tam konkretna ilość linijek na dzień, kolumn na stronę, stron na tydzień i miesiąc. Bullet journal może mieć dowolny format i grubość i nie musisz niczego drukować, spinać czy sklejać. Po prostu bierzesz długopis i zaczynasz...



CO JEST POTRZEBNE DO BULLET JOURNALA?
Potrzebujesz tak naprawdę tylko dwóch rzeczy!
- zeszytu ( w linię, kratkę, czysty, lub w kropki - ja używam właśnie tego ostatniego);
- długopisu/pióra/cienkopisu (najlepiej takiego, który nie odbija się przez kartkę);
- opcjonalnie: kolorowych długopisów, taśm washi i innych dekoracji.



JAK SIĘ DO TEGO ZABRAĆ?
Jest kilka rzeczy, które warto w bullet journalu mieć:

- legenda - czyli potrzebne oznaczenia. Są co do tego zasady, ale można sobie wszystko zrobić po swojemu, tak jak ja:

legenda

- ponumerowane strony - ręcznie, chyba że Wasz notes ma już numerki;

- indeks - czyli spis treści, żeby wiedzieć co znajduje się na której stronie:

indeks

- rozkładówka roczna - u mnie ma formę dwunastu okienek - do zapisywania urodzin i spotkań planowanych z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem:

rozkładówka roczna
- rozkładówka miesięczna - tutaj znowu pełna dowolność. U mnie na początku była jednostronicowa miesięczna rozkładówka, ale po jakimś czasie doszłam do wniosku, że potrzebuję więcej miejsca, więc zrobiłam okienka i jestem bardzo zadowolona z tej zmiany
rozkładówka miesięczna, która nie przypadła mi do gustu
moja ulubiona rozkładówka miesięczna
- rozkładówka tygodniowa - ja akurat jej nie prowadzę, bo czuję, że mnie ogranicza, ale jeśli nie masz wielu codziennych spraw do zapisywania, albo chcesz prowadzić ogólny, tygodniowy spis rzeczy do zrobienia, to jak najbardziej polecam :)

- rozkładówka codzienna - a właściwie nawet nie rozkładówka, bo tutaj nie musisz planować ile miejsca zostawisz na dany dzień. Twój tydzień zaczyna się od wtorku? Nie ma sprawy. Nic nie dzieje się w weekend? Opuszczasz go i pod piątkiem ląduje poniedziałek. Nagle przypomni Ci się ważna lista? Możesz zacząć ją nawet na tej samej stronie.




CO JESZCZE MOŻNA MIEĆ W BULLET JOURNALU?
Wszystko czego dusza zapragnie ;) Oto co ja najczęściej spisuję:

- plany i cele na każdy miesiąc - jestem zwolenniczką comiesięcznego stawiania małych, osiągalnych celów, więc po każdej miesięcznej rozkładówce robię sobie stronę celów i zadań na cały miesiąc;

- habit tracker - czyli tabelka, gdzie możemy śledzić nasze nawyki. Ja zaznaczam sobie tam zarówno rzeczy, które koniecznie chcę robić jak najczęściej (np. czytanie, pisanie czy siłownia), ale też takie, które chcę zapisać, żeby pamiętać kiedy ostatni raz je robiłam (np. podlewanie kwiatów, olejowanie włosów czy mycie pędzli do makijażu). Uwielbiam tę część bullet journala!

- dziennik wdzięczności - kiedyś pisałam już na blogu o tym jak ważna jest dla mnie wdzięczność i powiem Wam, że codzienne spisywanie dwóch rzeczy, za które jestem wdzięczna jest oczyszczające i pouczające. Polecam!

- dziennik książkowy - mimo że wszystkie przeczytane książki zaznaczam na Goodreads, to co roku mam też analogową listę, na której spisuję nie tylko tytuł książki, ale też w jakiej formie i w jakim języku ją przeczytałam;

dziennik książkowy

- listy - cokolwiek Ci przyjdzie do głowy! U mnie znajdziesz m.in. listę filmowych klasyków do obejrzenia, listy prezentów, listę miejsc, które chcę jeszcze odwiedzić, listę postów blogowych i listę rzeczy do remontu w domu.


DLACZEGO BULLET JOURNAL A NIE ZWYKŁY KALENDARZ?

- dostosowanie do stylu życia -  masz codziennie dużą listę rzeczy do zrobienia? Po prostu przeznacz więcej miejsca na codzienne zapiski. Wolisz widzieć rozkład całego tygodnia na jednej stronie? Nie ma sprawy, zrób to. Kimkolwiek jesteś i cokolwiek robisz w życiu, możesz prowadzić bullet journal;

-  dowolność - możesz swój bullet journal uprościć albo udekorować tak jak chcesz - ja akurat nie stosuję żadnych naklejek, ale ostatnio wplotłam trochę koloru do codziennych list robiąc kolorowe nagłówki. Często też eksperymentuję z ich stylem;

- elastyczność - na przykład: spisujesz sobie co zrobisz jutro i nagle przychodzi Ci do głowy pomysł - lista książek które chcesz przeczytać! Po prostu przewracasz kartkę i na pierwszej kolejnej spisujesz książki. Na następnej kontynuujesz dzienną rozkładówkę;

- możliwość zmian - jeśli w jednym miesiącu nie podejdzie Ci rozkładówka tygodniowa, to w następnym możesz jej nie robić. Ba, już w kolejnym tygodniu możesz z niej zrezygnować. Nowa strona, nowy pomysł.


CZY NIE POGUBIĘ SIĘ W BULLET JOURNAL?
Nie! Po pierwsze, sama wszystko spisywałaś strona po stronie, więc wiesz mniej więcej, że na przykład ten przepis na babeczki jest gdzieś przed listą rzeczy do zrobienia w tym miesiącu. A po drugie - masz indeks! Jedno spojrzenie i wiesz gdzie co znaleźć.



I to wszystko jeśli chodzi o podstawy bullet journala! Jak widzicie, jestem zakochana w tym systemie notowania i na pewno nie zamienię go już na żaden kupny kalendarz.

Jeśli interesuje Was ten temat to chętnie napisze coś więcej. Dajcie znać w komentarzach, czy znacie bullet journal, czy próbowaliście, albo czaicie się na to od jakiegoś czasu i nie możecie zacząć ;)

Tymczasem, jeśli chcecie pooglądać journale innych ludzi, zapraszam Was do podglądania instagramowych hashtagów #bujo i #bulletjournal.

Ściskam,
Anniko

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...