Nie oszukujmy się, pierwsze wrażenie nie było najlepsze.
Wielkie bydlę skakało za furtką, jakby tylko czekało, żeby odgryźć mi rękę. Właścicielka nalegała, że psina (płci żeńskiej zresztą) nie zrobi krzywdy, ale wchodząc na podwórko nadal nie byłam tego taka pewna, bo zwierzak skoczył na mnie całymi swoimi 50 kilo.
Po godzinie wypoczywaliśmy w swoim małym domku, patrząc przez wielkie okna na pola i lasy wokoło. I nagle pojawiła się z mokrym nosem przy oknie, a my wpuściliśmy jej wielki łeb przez rozsuwane drzwi i... zakochaliśmy się w niej.
A na imię jej było... TUPAC.
Serio.
Do dzisiaj wspominamy "Tupaczkę" i na pewno kiedyś wrócimy na wschód Holandii, żeby wziąć tą wielką czarną mordę na spacer po lesie :)
Ściskam Was tuzaglądacze!
Anniko



Wow! Psina cudowna, ja akurat jestem wielką fanką wszelkiego stworzenia większego ode mnie więc tym bardziej mi się podoba :) Świetny scrap, radosny, kolorowy i kompozycja świetna!
OdpowiedzUsuńdzięki!
Usuńja się ogólnie nie boję psów, ale takie to bydlę, że jak na mnie naskoczyło to oddechu nie mogłam złapać ;D
Extra LO!
OdpowiedzUsuń:*
UsuńSuper! Ja się jakoś panicznie boję wielkich białych przestrzeni na LO, ale Tobie zawsze to jakoś śpiewająco wychodzi ;D
OdpowiedzUsuńCo do psiaków, to muszę przyznać, że należę jednak do miłośników kotów ;) Ale zdjęcia cudowne :D
a dzięki :) a przestałam się już bać białych przestrzeni, wręcz je uwielbiam!
Usuńa ja znowu kotom w ogóle nie potrafię zaufać, wydaje mi się, że tutaj takie miluśkie, a we śnie by mi oczy wydrapały :P