sobota, 1 listopada 2014

CURRENTLY - październik [CURRENTLY - October]



Witajcie w pierwszy wieczór listopada! Po raz pierwszy od kiedy zaczęłam robić na blogu cykl Currently zdarzyło się, że przegapiłam koniec miesiąca i zaskoczył mnie już kolejny ;) Ale jeszcze nic nie jest stracone! Wyjątkowo tym razem czas przeszły, jak należy!

A w październiku działo się dużo...

nie wierzę, że stoi już szkielet naszego domu! To największy powód mojej nieobecności na blogu i w ogóle wśród żywych ;) Nie mogę uwierzyć, że tak szybko czas leci i za 2-3 miesiące będziemy już się zagnieżdżać w nowym miejscu;
oglądałam kilka filmów, ale jedyne jakie zapadły mi w pamięć to tajemnicza i świetnie zagrana Zaginiona dziewczyna i Więzień Labiryntu, który podobał mi się mimo że nie lubię sci-fi. Natomiast z seriali zaczął się jeden nowy, ciekawy - Gracepoint, z niesamowitą atmosferą a la skandynawskie kryminały (chociaż akcja rozgrywa się w Kalifornii);
słuchałam w zasadzie jednej płyty w kółko. Mniej więcej raz na rok zdarza się tak, że po uszy zakochuję się w jakiejś muzyce i tym razem dopadło mnie w październiku i moimi uszami zawładnął liryczny Holender z aksamitnym głosem i niesamowitymi piosenkami - Dotan. Kto wie, może w Polsce jego piosenka Home też jest hitem?


I miałam takie szczęście że udało mi się zdobyć bilet i...
...byłam na jego koncercie! I to jakim! Magicznym... W małym kościółku w Amsterdamie (nic w tym religijnego, Holendrzy używają swoich kościołów do wszystkiego tylko nie do modlitwy ;), gdzie ta muzyka naprawdę łapała za serce. Uwielbiam takie momenty!
widziałam też w tym miesiącu zaskakującą sztukę na podstawie książki którą ostatnio czytałam, Szok po upadku (The Shock of the Fall). Zaskakującą, bo był to teatr jednego aktora, a sztuka trwała zaledwie... 35 minut. Ale nie powiem, cała książka została "opowiedziana" w tym krótkim czasie :)
czytałam w tym miesiącu zaskakująco mało, bo jakoś sił mało na trzymanie książki przed nosem kiedy oczy się zamykają a ręce więdną ze zmęczenia, ale nie powiem, połknęłam wręcz książkę The Perks of Being a Wallflower (po polsku nazywa się ponoć Charlie), która swoim młodzieżowym narratorem wpisuje się cudownie w moją tegoroczną obsesje czytania książek pisanych z perspektywy dziecka/nastolatka. Oprócz tego przesłuchałam drugą książkę Stiega Larssona i zanim zaskoczył mnie listopad doszłam do połowy części trzeciej :)
robiłam troche zapasów na zimę ;) Słoików nie robię (może w nowym domu?), ale ostatnio wzięło mnie na zamrażanie wszystkiego co jeszcze można znaleźć świeże. I tak na przykład wczoraj jeszcze robiłam kostki lodu z koperku i szczypiorku. Jak mi będzie trochę potrzebne do sosu albo zupy - hops i gotowe!


A teraz czas mój zarazem najbardziej ulubiony (bo urodzinowy) i najmniej ulubiony (bo okropna pogoda) miesiąc, czyli listopad. Niech się dzieje!


Welcome to my blog on the first evening of November! For the first time since I've started the Currently post have I totally missed the end of a month! But it's all okay, I will just be using past tense then ;)

And a lot has happened in October! For example I...

was in awe seeing that the outside of our house is already there!  That's the biggest reason why I'm rarely to be seen on this blog and among the living in general ;) I can't believe the time is flying by so fast and in 2-3 months we'll be nesting in at our new address.
watched a few good movies but only two have stayed with me for a longer time - Gone Girl and The Maze Runner. Also, a new TV show - Gracepoint - started and I really like the feel of it, reminds me of scandinavian crime books and movies.
listened to basically one album only over and over again. More or less every year I fall in love with one band/music and this time it got me in October. The mellow songs and voice of a Dutch guy named Dotan totally do it for me this fall. I even...
went to his concert in a beautiful little church (nothing religious about it, the Dutch use their churches for everything but praying ;) in Amsterdam and it was magical!
saw also a very special theater performance based on the book I had just read, The Shock of the Fall. Special, because it only lasted 35 minutes! But I have to say, it told the whole story within this short period of time.
read much less than before, but I did manage to get through (or fly through!) The Perks of Being a Wallflower which was exactly what I needed to top up my year of reading books with a child/teenager as a narrator. I also managed to listen to the second and half of the third book of Stieg Larsson.
made some food prep for the winter. As recently as yesterday I made a batch of frozen herbs (dill and chives) in an ice container. Whenever I need just a bit for a soup or a sauce I take one out and it's done!

Now it's time for my both favorite (because it' my birthday) and least favorite (because of the weather) month - November. Let it begin!


2 komentarze:

  1. Lubię czytać tego typu posty u Ciebie! Gratuluję szkieletu ;) I niech szybko prace idą! Muszę zerknąć do nowego serialu, który polecasz, bo zazwyczaj twoje wybory są dla mnie strzałem w dziesiątkę ;) No i zmobilizowałaś mnie do zrobienia takich aromatycznych kosteczek!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tę twoją serię bardzo :) Dzięki za polecajki... I... mam tak samo z listopadem i z takich samych powodów :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za Twój komentarz!/Thanks for your comment!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...