Każdy był kiedyś chyba na jakimś wyjeździe, który bez zastanowienia wymieni zapytany o "wakacje życia". Ja nie wyobrażam sobie co mogłoby przebić mój czerwcowy pobyt w Londynie (na który notabene robiłam swój travel journal). Było krótko, ale intensywnie, w doborowym towarzystwie, z 4 koncertami w tle, z szalonymi sesjami fotograficznymi i nocnymi głupawkami. Dlatego musiałam zrobić album z tego pobytu! Poleciał do jednej z moich towarzyszek podróży, Asi. Jak widzicie - kolor ponad wszystko!
(Po kliknięciu foty zrobią się większe. Niestety musiałam zamazać teksty, bo były dość żenujące :D)
A już za miesiąc znowu wybieram się do Londynu, więc na pewno to nie ostatnia praca w londyńskim klimacie :)
"nie wyobrażam sobie co mogłoby przebić mój czerwcowy pobyt w Londynie" EPIC FACT!;) Chyba nigdy mi się nie znudzi oglądanie tego albumu. Jest MEGA! Dziękuję Ci jeszcze raz Aniu! :*
AAA cudowny ten album!!!
OdpowiedzUsuńdzięki kochana! jak pojedziemy do tego naszego spa to też Ci taki zrobię :D
OdpowiedzUsuń"nie wyobrażam sobie co mogłoby przebić mój czerwcowy pobyt w Londynie" EPIC FACT!;) Chyba nigdy mi się nie znudzi oglądanie tego albumu. Jest MEGA! Dziękuję Ci jeszcze raz Aniu! :*
OdpowiedzUsuńuroczy album! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!:)