niedziela, 7 listopada 2010

Dużo!

Dzisiaj znowu nadrabiam zaległości z listopadowego śmieciucha - jestem z siebie dumna, bo codziennie coś w nim robię, czasem nawet dwie strony, i muszę przyznać, że bardzo motywująca jest ta codzienna myśl, że muszę do niego usiąść i coś nabazgrolić. W większości to jakieś okropne bazgroły i nieuczesane myśli, ale takie było moje założenie - przelać na papier to co czuję, i to wcale nie pięknie, z przekazem, bo jak dla mnie art journal to nie LOs ani kartka, nie ma tu przekładania, dopasowywania i myśli 'a co jeśli nie będzie to do siebie pasować?'. To mój pamiętnik, mogę sobie w nim robić co chcę, a że jest na pokaz, to tylko dlatego, żeby zachęcić innych do tej formy, bo naprawdę pomaga zrozumieć siebie, leczy kompleksy, daje do myślenia i pozwala uwolnić się od norm :) No, zachwaliłam jak mogę, teraz sio robić swoje art journale! :)

Jakimś sposobem nigdy nie pokazałam kolażu z 2 listopada:
A tu już kolejne dni:


Miłej niedzieli!

1 komentarz:

Dziękuję bardzo za Twój komentarz!/Thanks for your comment!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...