Nie ma dla mnie nic bardziej inspirującego niż muzyka. Ostatnio wynalazłam pośród tysiąca naszych wspólnych płyt album "Tourist" St. Germain i wpadłam po uszy, bo jest to dokładnie taka muzyka, jakiej teraz potrzebuję; taka, która idzie w parze z zimowym wieczorem, gorącą herbatą, kocem i książką. Albo z art journalem :)
A na koniec jeden z kawałków ze wspomnianej płyty - zamknijcie oczy :)
aaaa, ja już nic nie jestem w stanie powiedzieć, szalejesz kobieto!!
OdpowiedzUsuńdziękuję za przypomnienie o St. Germain, też sobie zapuszczę :)
nie szaleję, po prostu spełniam swoje postanowienia robienia art journala każdego dnia :)
OdpowiedzUsuń